Złapani w sieć
Wrzesień 16, 2005
Złapani w sieć
Wrzesień 16, 2005
Korzystamy z del.icio.us, żeby publikować swoje linki, publikujemy zdjęcia na flickr, piszemy blogowe notki korzystając z komórki, dzwonimy z komórek lub używamy skype. I tak naprawdę mobilność dotyczy tylko naszej fizyczności, ponieważ w sieci jesteśmy prawie zawsze dostępni. Mamy stały adres i miejsce. Jesteśmy podłączeni do infostrady, stajemy się jednym wielkim elektroniczno-ludzkim mózgiem, który nieustannie przetwarza informacje. Hipertekstowa sieć łączy się z siecią ludzką, z siecią naszych skojarzeń i z naszą siecią neuronów. Kto nie jest podłączony do sieci, ten nie stnieje. Ale to nie do końca prawda. W każdej chwili ktoś może cię podglądać, robić zdjęcię lub kręcić film, który opublikuje za kilka sekund na moblogu lub vlogu.
I muszę przyznać, że jestem tym przerażony. Coraz częściej wyłączam komórkę, dostępny jestem rano i w południe, ale wieczór rezerwuję dla domu. A jeśli nawet nie wyłączę telefonu, uruchamiam filtr połączeń i decyduję o tym, kto może, a kto nie do mnie zadzwonić. Mobilność jest obecnie przymusem. Dzielimy się na tych zorientowanych technologicznie, którzy mają dostęp do wiedzy i tych na uboczu, gdzieś na wsi, żyjących wciąż w modernistycznym świecie kilku kanałów telewizyjnych. Ale czasami im zazdroszczę. Spokoju, zapachu lasu i wolności od wszystkich gadżetów, które miały ułatwić nam życie, a sprawiają, że zawsze i wszędzie jesteśmy dostępni, można nas zlokalizować i namierzyć.
Wielu ludziom nowe technologie bardzo siÄ™ przydajÄ…- można publikować bloga lub wiki z podróży i udostÄ™pnić rodzinie, żeby wiedziaÅ‚a, co porabiasz na wakacjach lub w delegacji. Można kontaktować siÄ™ ze znajomymi lub babciÄ… oddalonÄ… o tysiÄ…ce kilometrów. Można wreszcie korzystać z dostÄ™pu do wiedzy, dzielić siÄ™ z ludźmi linkami i spostrzeżeniami. Ale pomimo tych wszystkich udogodnieÅ„, mam nadziejÄ™, że nie bÄ™dziemy bezkrytyczni i nie pozwolimy na realizacjÄ™ wizji spoÅ‚ecznej kontroli z “Raportu mniejszoÅ›ci” czy “Wyspy”, bo nowe technologie, jeÅ›li jeszcze na to nie pozwalajÄ…, mogÄ… być w ten sposób użyte w niedalekiej przyszÅ‚oÅ›ci. A sieć, która miaÅ‚a być najbardziej anarchistycznym medium, stanie siÄ™ sieciÄ…, w którÄ… wszyscy bÄ™dziemy zÅ‚apani.
Przesiadka na GNU/Linuxa, Å‚atwo powiedzieć…
Wrzesień 13, 2005
Przesiadka na GNU/Linuxa, Å‚atwo powiedzieć…
Wrzesień 13, 2005
W artykule napisał, że nie każdy miałby tyle energii i czasu, a nawet umiejętności, żeby konfigurować tygodniami swój komputer. Myślę, że miał rację. Kiedy pierwszy raz korzystałem z Auroxa, musiałem często korzystać z konsoli. Z Ubuntu też mi nie wyszło- nie wykrywał od razu windowsowych dysków, dopasował mi złą rozdzielczość ekranu, której zmienić nie potrafiłem- potrzebne było grzebanie w konsoli. W Suse nie robię tego wcale.
I za autorem artykuÅ‚u zastanawiam siÄ™, czy autorzy GNU/ Linuxa, jeÅ›li ma być rzeczywiÅ›cie alternatywÄ… dla Windows, nie powinni pomyÅ›leć o lepszej użytecznoÅ›ci? Bo chyba tak można to okreÅ›lić. Zabawa, wpisywanie kodów, konsola, konfiguracja- może to jest ciekawe dla studentów informatyki, ale nie dla mnie i wielu innych osób. Cóż mi po automatycznej instalacji, jeÅ›li później czeka mnie tydzieÅ„ pracy i to jeÅ›li znam jakiegoÅ› lokalnego guru komputerowego? Czy nie czas, żeby twórcy dystrybucji GNU/ Linuxa pomyÅ›leli intensywniej o użytkownikach? I to zwÅ‚aszcza ci, którzy, jak Ubuntu, tworzÄ… dystrybucje “na zawsze bezpÅ‚atne”, bo prawdopodobnie po takie siÄ™gnÄ… ci najgorzej informatycznie wyksztaÅ‚ceni, których nie stać na zakup GNU/ Linuxa, ani nie majÄ… możliwoÅ›ci Å›ciÄ…gniÄ™cia go z sieci.
Być może taki użytecznoÅ›ciowy problem, to coÅ› dla przemyÅ›lenia przez Rzeczy – nowego bloga o użytecznoÅ›ci, projektowaniu interakcji i ergonomii, którego Wam dziÅ› serdecznie polecam.
Z kolei u PawÅ‚a Tkaczyka przeczytacie relacjÄ™ z pierwszej rÄ™ki, jak przestawić firmÄ™ na GNU/ Linuxa (choć PaweÅ‚ pomija sÅ‚owo “GNU”).