informacja chce być wolna
luty 21, 2006
Postanowiłem zmienić licencję publikacji bloga. Od dzisiaj hiperblog jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland. Wcześniejsza licencja to Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Na tych samych warunkach 2.0 Polska i obowiązuje ona nadal w stosunku do treści opublikowanych do dwudziestego lutego 2006r. Stara licencja jest wciąż aktualna, ponieważ nie można jej zmieniać, jeśli opublikowano na jej warunkach jakieś treści. Gdyby było to możliwe, a podejrzewam, że niejeden bloger już takiej zmiany dokonał, mógłbym najpierw zezwolić Wam na modyfikowanie moich utworów, po czym zmienić licencję cc, albo w ogóle z niej zrezygnować.Zdecydowałem się na zmianę z kilku powodów. Po pierwsze, coraz bardziej zgadzam się ze Sallmanem, że “free” nie musi oznaczać “free beer”. Czyli, że blokowanie wykorzystania komercyjnego jest w pewnym sensie zniewalaniem kultury, kolejną barierą. Po drugie, zauważyłem, że wolność, jaką dawała poprzednia licencja, była pozorna. Mogłem modyfikować utwory na mniej restrykcyjnych licencjach, które nie wymuszały publikacji na tej samej licencji, ale już inni autorzy, którzy publikują blogi np. na takiej samej licencji, jaką obecnie wybrałem, nie mieli takiego prawa w stosunku do mojego bloga. Nie mogli dokonywać modyfikacji moich wpisów, ponieważ poprzednia licencja zmuszała do publikacji na takich samych zasadach. Zatem poprzednia licencja tworzyła pewien ograniczony obszar przepływu wytworów, zamknięty dla wielu osób, które paradoksalnie również publikują przy użyciu licencji cc. Jak widać wolność wolności nie równa, a nakładka na prawo autorskie, jaką jest creative commons, może niebawem przestać się sprawdzać w obecnej postaci. Lepsze są już chyba bardziej konsekwentne i jednorodne licencje w rodzaju GNU GPL (choć oczywiście ta do oprogramowania) i GNU FDL. Zastrzegam sobie jednak prawo do błędnego wnioskowania, ponieważ nie jestem prawnikiem, wciąż mam wątpliwości i nie wyrobiłem jeszcze spójnego poglądu na tę sprawę.
Zacząłem ostatnio zauważać problem niekompatybilności licencji. Co mam np. zrobić, jeśli chcę napisać utwór zależny oparty na manifeście neolingwistycznym opublikowanym na GNU FDL, tekście na licencji Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach i książce objętej prawem autorskim, ale której autorzy w samym tekście zrzekają się wszelkich praw? Teoretycznie mam zgodę wszystkich autorów na modyfikacje tekstów, ale na jakiej licencji to później wypuścić? Bo pytanie ich o zgodę na takie wykorzystanie, stawia pod znakiem zapytania ideę licencjonowania innego niż tradycyjne C.

Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.
HIPERbLOG
informacja chce być wolna
luty 21, 2006
Zdecydowałem się na zmianę z kilku powodów. Po pierwsze, coraz bardziej zgadzam się ze Sallmanem, że “free” nie musi oznaczać “free beer”. Czyli, że blokowanie wykorzystania komercyjnego jest w pewnym sensie zniewalaniem kultury, kolejną barierą. Po drugie, zauważyłem, że wolność, jaką dawała poprzednia licencja, była pozorna. Mogłem modyfikować utwory na mniej restrykcyjnych licencjach, które nie wymuszały publikacji na tej samej licencji, ale już inni autorzy, którzy publikują blogi np. na takiej samej licencji, jaką obecnie wybrałem, nie mieli takiego prawa w stosunku do mojego bloga. Nie mogli dokonywać modyfikacji moich wpisów, ponieważ poprzednia licencja zmuszała do publikacji na takich samych zasadach. Zatem poprzednia licencja tworzyła pewien ograniczony obszar przepływu wytworów, zamknięty dla wielu osób, które paradoksalnie również publikują przy użyciu licencji cc. Jak widać wolność wolności nie równa, a nakładka na prawo autorskie, jaką jest creative commons, może niebawem przestać się sprawdzać w obecnej postaci. Lepsze są już chyba bardziej konsekwentne i jednorodne licencje w rodzaju GNU GPL (choć oczywiście ta do oprogramowania) i GNU FDL. Zastrzegam sobie jednak prawo do błędnego wnioskowania, ponieważ nie jestem prawnikiem, wciąż mam wątpliwości i nie wyrobiłem jeszcze spójnego poglądu na tę sprawę.
Zacząłem ostatnio zauważać problem niekompatybilności licencji. Co mam np. zrobić, jeśli chcę napisać utwór zależny oparty na manifeście neolingwistycznym opublikowanym na GNU FDL, tekście na licencji Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach i książce objętej prawem autorskim, ale której autorzy w samym tekście zrzekają się wszelkich praw? Teoretycznie mam zgodę wszystkich autorów na modyfikacje tekstów, ale na jakiej licencji to później wypuścić? Bo pytanie ich o zgodę na takie wykorzystanie, stawia pod znakiem zapytania ideę licencjonowania innego niż tradycyjne C.
Tag: wolna kultura, wolność, informacja, creative commons

Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.
Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.
HIPERbLOG
Monachium
luty 20, 2006
Wszyscy wiemy, o czym jest film. Wiemy lub możemy się dowiedzieć jeszcze przed projekcją, co stało się z zakładnikami. Wiemy, że będą mściciele. To wszystko nie jest w filmie najważniejsze. Z recenzji możemy się dowiedziec, że Spielberg zrobił tym razem coś innego niż zwykle i został obrzucony błotem z kilku stron. M.in. przez Żydów, którzy zdecydowali się na zemstę, choć ich prawo nie przewiduje takich działań, ale, jak możemy oglądać często w TV lub czytać w sieci, to już zwyczajowa praktyka małego państwa Izrael.
W jednym z ostatnich numerów Forum, zastanawiano się, czy demokracja oparta na przejrzystym systemie prawnym, może dopuszczać się mściwych zamachów i czy może to czymkolwiek usprawiedliwić. A ja zastanawiam się, czy warto szukać prawnych uzasadnień i tak jak Spielberg nadymać w filmie moralne wstawki, które są sztuczne i pachną taniochą. Niestety, efekty Spielbergowi wychodzą, ale próba moralizatorstwa już nie bardzo. Bo czy jesteście w stanie uwierzyć, że mściciele, tajni agenci wyszkoleni, by zabić i odczuwający ogromną chęć zemsty w imię zabitych zakładników i w imię obrony młodego państewka, po każdym zamachu mają rozterki i męczą ich koszmary? Mam nadzieję, że żołnierze GROMU nie płaczą po każdej akcji, bo inaczej trzeba by ich wymieniać co miesiąc, a takiego tempa nie wytrzyma zapewne żaden proces selekcji i szkolenia.
Spielberg chciał zwrócić uwagę na bezsensowność wojny. To jego prawo. Ale wydaje mi się, że potępienie zemsty, zwłaszcza w kontekście walki o istnienie Izraela, nie jest dobrym pomysłem. Zwłaszcza, że to potępienie bardzo prostego, ale mocnego ludzkiego instynktu. A że być może próbował poprzez film powiedzieć, że zemsta za WTC w postaci ataku na Afganistan i Irak nie ma sensu, to już zupełnie inna sprawa…
Tag: film
Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.
Ten wpis jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 2.0 Poland.
HIPERbLOG