Obywatele IV świata
wrzesień 25, 2007
Teofaszyzm i neokomuna… Jeśli minister Macierewicz widział klip, gdzie jest określony “neokomuną” to się musiał nieźle wściec… Bracia Kaczyńscy zapewne również nie będą zadowoleni, bo zestawiono ich działania z chińskimi czołgami. Ale to w końcu Jarosław Kaczyński szykuje nam, jak sam powiedział, nowy 13 grudnia, jeśli przegra wybory więc trzeba byc gotowym na wszystko…

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.<!–
–>
"Kultura i Historia"- nr12 + starter k2.0
wrzesień 20, 2007
Jeszcze raz zachęcam do lektury.
Korzystając z okazji, informuję przedwstępnie, że w drugiej połowie października wspólnie z Marcinem Wilkowskim w ramach kontynuowania refleksji nad kulturą 2.0 organizujemy w Gdańsku warsztaty, podczas których zamierzamy przygotować “Starter k2.0″. Planujemy wspólnie z uczestnikami przygotować nie tylko stronę WWW, gdzie będziemy wraz z zainteresowanymi osobami aktualizować starter, ale również wydamy wersję 1.0 startera w pliku .pdf Powstaną jednocześnie dwie wersje “Startera k2.0″- jedna przeznaczona dla uczniów i studentów, a druga dla nauczycieli. Prawdopodobnie starter w większości będzie poświęcony edukacji w dobie kultury 2.0 (czyli edukacji 2.0). Warsztaty, niestety, będą miały charakter zamknięty, przewidujemy wspólną pracę kilkunastu osób. Jest to związane ze specyfiką pracy nad starterem i możliwościami pracowni komputerowej, gdzie odbędą się warsztaty. W przypadku dużej liczby zgłoszeń będziemy zmuszeni dokonać selekcji. Zależy nam na tym, by w pracach wzięły udział osoby świadome k2.0 (chociaż zdaję sobie sprawę, że to obszerny termin i jak sam wiele razy pisałem, nie do końca mi odpowiada).
Więcej informacji niebawem.

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.<!–
–>
w ramach promocji punk rocka- teledysk
wrzesień 11, 2007
Ciekaw jestem, czy w związku z coraz częstszym używaniem różnorodnych mediów do przedstawiania wyników badań, dociekań i np. śledztw (jak pokazała niedawno prokuratura), pojawią się zupełnie nowe formy prezentowania wyników, np. obserwacji. Czy teledysk, z odpowiednio dobraną, a może napisaną muzyką, z tekstem odbijającym zaobserwowaną rzeczywistość mógłby zastąpić raport z badań? Brzmi heretycznie? Być może, tylko się zastanawiam… Wyobraźcie sobie raport z badań w postaci DVD z dziesięcioma teledyskami, gdzie nie tylko możecie zobaczyć, jak żyje dana społeczność, posłuchać tekstu o ich życiu, ale równocześnie, dzięki muzyce, poczuć, być może to samo, co czują sami członkowie społeczności…

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.<!–
–>
Skazuję was na… sześć lat szkoły
wrzesień 3, 2007
I nagle spikerka przerywa program, informując, że to już. Drogi pan minister jąkając się, czytając z kartki, monotonnym i nudnym głosem wyraził swoje oczekiwania (Roman miał przynajmniej dar ekspresji). Prof. Legutko zachęcił nauczycieli do profesjonalnej pracy, a uczniów do uczenia się. Ponadto nauczyciele mają inspirować uczniów. I to cała esencja ministerialnego przemówienia.
Jako pedagog z wykształcenia i praktykujący nauczyciel akademicki, zainteresowany sytuacją w polskim szkolnictwie, mocno się zawiodłem. Oczekiwałem naszkicowania zmian, może pomysłu na, choćby odległą, reformę. Zwłaszcza, że prof. Legutko o mały włos nie doprowadził do wojny z Kościołem o ocenę z religii. A tu klops- standard, PRL pełną gębą. Nauczyciele mają uczyć, a uczniowie mają uczyć się. Plus wzmianka o szkole jako miejscu nie tylko przekazywania wiedzy, ale i wychowywania.
Na niekorzyść ministra przemawia nie tylko moje akademickie wykształcenie i zainteresowanie sprawami edukacji. Aktualnie przypominam sobie różnorodne koncepcje konstruowania szkoły i jestem w trakcie lektury książki Czesława Kupisiewicza “Szkoła w XX wieku. Kierunki i próby przebudowy” i ze smutkiem stwierdzam, że polskie szkolnictwo, w marzeniach snutych przez PiS (po ostatnich wydarzeniach rozszyfrowanie skrótu mogłoby mi nie przejść przez gardło) stoi na początku drogi naukowego myślenia o pedagogice (choć niektórzy tej pierwszej koncepcji odmawiają naukowości, ale mniejsza o szczegóły), a dokładniej- tkwi w oparach herbartowskiej trucizny. A według Herbarta, w dużym skrócie, uczeń ma być zdyscyplinowany i posłuszny, a myśleniem zajmować się wtedy, kiedy wydaje lekcję, czyli w momencie odtwarzania wiadomości, jakie bezmyślnie przyswoił z fetyszyzowanego podręcznika lub nauczycielskiego wykładu.
Smutno mi tym bardziej, że przygotowuję właśnie tekst o możliwościach edukacyjnych w dobie kultury 2.0. Świat się zmienia, ale polska szkoła utknęła gdzieś w głębokiej ludowej ojczyźnie, z nauczycielem, który dowodzi klasową drużyną, wyznacza cele, decyduje o czym i z jakich źródeł uczniowie będą się uczyć. A szkolna młodzież ma jak pokorne cielęta chcieć się uczyć i spijać wiedzę ze szkolnego źródełka.
Niepokoi mnie także postawa nauczycieli, którzy, jak podaje TVN24 (oczywiście mocno generalizując, ale mój tekst też nie mówi o szczegółach), są oburzeni faktem, że zmieniono podstawy programowe niektórych przedmiotów i w efekcie tego także podręczniki i nauczyciele zostali zmuszeni do zmiany programów nauczania. To się nazywa nauczycielska elastyczność…
Tkwimy zatem w starym układzie- to dzisiaj słowo klucz- w którym uczniowie orbitują wokół szkoły. I niespecjalnie nawet czekamy na edukacyjnego Kopernika, który mógłby nam pokazać, że edukacja to nie tylko grube mury, uroczyste akademie, sztandary, przemówienia bonzów i kwiatki dla “naszej pani”. A szkoła stała się rodzajem taśmy produkcyjnej, która działa pełną parą i dopasowuje uczniów do kolejnych etapów edukacji- testów po podstawówce, testów po gimnazjum i testów maturalnych, których wyniki decydują o przyjęciu na studia. Masowo wytwarzamy produkt w oparciu o stare materiały, nie zważając specjalnie na postęp, od czasu do czasu wrzucając nową technologię, zupełnie nie dopasowaną do reszty trybików, w efekcie wypaczając jeszcze bardziej produkty końcowe lub wprowadzamy kosmetyczne zmiany, mające pokazywać nasze modernistyczne plany. I tak zamiast myślenia i konstruowania wypowiedzi, uczymy rozwiązywania testów, a zamiast wspólnego uczenia się, aktywności edukacyjnej w oparciu o np. (nowe)media, wstawiamy komputery do zamkniętych na klucz pracowni komputerowych. Jak pisałem już kiedyś, czekam na raport z zastosowania tanich laptopów OLPC w krajach rozwijających się. Bo mam pewne obawy, że dzieci z wiosek w dżungli będą lepiej potrafiły wspólnie wytwarzać wiedzę. Ale być może nasze konserwowe (konserwatywnym wolałbym nie nazywać, bo byłaby to obraza dla konserwatystów) podejście ma lepiej przygotować do bezkrytycznej akceptacji neoliberalnych zasad.
Więcej o przemówieniu ministra m.in. w TVN24.pl

Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.<!–
–>